czwartek, 16 października 2008

Pomocy


Byly krociutkie ale podlewane, nawozone jak nalezy, rosna na potege... a miala byc Agyness Deyn lub Pink blondynska, ech i tak czas przecieka, pomysly niezrealizowane sie rozmywaja. A kiedy jak nie teraz? To samo z mieszkaniami/kredytami/pierdolami, fatalny kryzys, zalamanie rynku, ceny i dostepnosc kredytow rosna i co? Elb obiecal: "najdalej w nastepne wakacje bedziemy juz w Polsce" - a teraz sama (o zgrozo!) pytam: po co? Mamy kilka opcji / - czytelnikow ekonomistow prosze o wypowiedz niosaca pomoc - /:
1. ELB zostaje ja wracam, on mnie upowaznia, ja szukam mieszkania, bierzemy kredyt na niego (zarobki irlandzkie), powraca do wybranego przeze mnie mieszkanka. (Minusy: ja trace prace, jako wspolkredytobiorca obciazam kieszen Bartosza, jestem bezrobotna - teoretycznie moge dzialac dopiero po 6 miesiacach w konkretnej robocie)
2. Zostajemy oboje, upowazniamy "Leszka" - speckredytobiorce, siedzimy, szukamy chaty przez net, wracamy za ... 4 lata ... do mieszkanka. Zeby na nie zarobic do konca. (Minusy: w ciagu tych 4ech lat zabijamy sie nawzajem, zapijamy lub wyrastamy na dziadkow dziwolagow - tych "kinomanow" z TVN)
3. Wracamy oboje w wakacje, nie bierzemy kredytu, wynajmujemy cos, czekamy az rynek sie uspokoi, szukamy pracy i czekamy az narosnie nam 6 miesiecy wiarygodnosci, potem bawimy sie w kredyty. (Minusy: przepijamy kase, rodzimy dzieci, adoptujemy psa i kota, kasa znika - punkt wyjscia ale z bagazem)
Rzecz w tym, ze jesli wrocimy oboje, na polskie zarobki (ktorych wiarygodnosc nabije sie po pol roku) nie dostaniemy teraz kredytu. W dodatku raczej oczywistym jest, ze oboje powinnismy brac udzial w wyborze mieszkania. (Dodam, ze zaczynamy akceptowac mieszkanie na osiedlu, ale "fajnym" w miare; dworek na wsi - i jednoczesnie rzut beretem od miasta - do kosza.) Jestesmy w dupie, nie wiemy co robic. Takie dwie artystyczne cipki sie dobraly i o matematyce a tym bardziej cwaniactwie nie maja pojecia, nie wiemy co robic, czas plynie i jak te moje wlosy brak zdecydowania tylko rosnie. Tak samo jak pragnienie powrotu.... Pomocy!

5 komentarzy:

  1. Aga, sprawdź maila agawol na wp

    OdpowiedzUsuń
  2. A wszystkich ciekawskich informuję, że ten anonim powyżej to kuzyn Kubuś ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyjedźcie. Weźcie kredyt. Kupcie mieszkanie.Wynajmijcie.Wracajcie do Irlandii. Mieszkanie samo się spłaca. A Wy w razie czego macie dokąd wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Slyszelismy ten pomysl nieraz, myslelismy o nim, ale jakos tak nagle wydaje mi sie swietny w aktualnym czasie i miejscu.

    Dzieki!

    OdpowiedzUsuń