
Byly krociutkie ale podlewane, nawozone jak nalezy, rosna na potege... a miala byc Agyness Deyn lub Pink blondynska, ech i tak czas przecieka, pomysly niezrealizowane sie rozmywaja. A kiedy jak nie teraz? To samo z mieszkaniami/kredytami/pierdolami, fatalny kryzys, zalamanie rynku, ceny i dostepnosc kredytow rosna i co? Elb obiecal: "najdalej w nastepne wakacje bedziemy juz w Polsce" - a teraz sama (o zgrozo!) pytam: po co? Mamy kilka opcji / - czytelnikow ekonomistow prosze o wypowiedz niosaca pomoc - /:
1. ELB zostaje ja wracam, on mnie upowaznia, ja szukam mieszkania, bierzemy kredyt na niego (zarobki irlandzkie), powraca do wybranego przeze mnie mieszkanka. (Minusy: ja trace prace, jako wspolkredytobiorca obciazam kieszen Bartosza, jestem bezrobotna - teoretycznie moge dzialac dopiero po 6 miesiacach w konkretnej robocie)
2. Zostajemy oboje, upowazniamy "Leszka" - speckredytobiorce, siedzimy, szukamy chaty przez net, wracamy za ... 4 lata ... do mieszkanka. Zeby na nie zarobic do konca. (Minusy: w ciagu tych 4ech lat zabijamy sie nawzajem, zapijamy lub wyrastamy na dziadkow dziwolagow - tych "kinomanow" z TVN)
3. Wracamy oboje w wakacje, nie bierzemy kredytu, wynajmujemy cos, czekamy az rynek sie uspokoi, szukamy pracy i czekamy az narosnie nam 6 miesiecy wiarygodnosci, potem bawimy sie w kredyty. (Minusy: przepijamy kase, rodzimy dzieci, adoptujemy psa i kota, kasa znika - punkt wyjscia ale z bagazem)
Rzecz w tym, ze jesli wrocimy oboje, na polskie zarobki (ktorych wiarygodnosc nabije sie po pol roku) nie dostaniemy teraz kredytu. W dodatku raczej oczywistym jest, ze oboje powinnismy brac udzial w wyborze mieszkania. (Dodam, ze zaczynamy akceptowac mieszkanie na osiedlu, ale "fajnym" w miare; dworek na wsi - i jednoczesnie rzut beretem od miasta - do kosza.) Jestesmy w dupie, nie wiemy co robic. Takie dwie artystyczne cipki sie dobraly i o matematyce a tym bardziej cwaniactwie nie maja pojecia, nie wiemy co robic, czas plynie i jak te moje wlosy brak zdecydowania tylko rosnie. Tak samo jak pragnienie powrotu.... Pomocy!
Aga, sprawdź maila agawol na wp
OdpowiedzUsuńA wszystkich ciekawskich informuję, że ten anonim powyżej to kuzyn Kubuś ;)
OdpowiedzUsuńwracajta!!!!!!!
OdpowiedzUsuńPrzyjedźcie. Weźcie kredyt. Kupcie mieszkanie.Wynajmijcie.Wracajcie do Irlandii. Mieszkanie samo się spłaca. A Wy w razie czego macie dokąd wrócić.
OdpowiedzUsuńSlyszelismy ten pomysl nieraz, myslelismy o nim, ale jakos tak nagle wydaje mi sie swietny w aktualnym czasie i miejscu.
OdpowiedzUsuńDzieki!