piątek, 5 marca 2010

Zegnaj André, ale czy na pewno?

Jest duza mozliwosc, ze André wyjedzie do innego kraju, wiec po raz ostatni (?) chcialem sie z nim spotkac. Byla Monika (nierozmazanych zdjec niestety brak), nie bylo Agi.

Pojechalismy do Phoenix Parku, André niby nigdy tam nie byl.


Phoenix Park ma swobodne jelenie.
Jeleni bylo duzo wiecej, ale przyszli debilni Hiszpanie i swoim Hiszpanskim zwyczajem narobili halasu.

Potem pojechalismy do Dún Laoghaire obejzec cudze dziecko (zdjec brak) a potem - przy okazji - zobaczyc nocny widok ze wzgorza w Dalkey, chyba. Oto rodzaj miejsca, ktorego w Poznaniu poki co brakuje.

3 komentarze:

  1. no, trzeba by se jakąś górkę usypać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mysle o jednej usypanej gorce, ale na nia chyba nie wpuszczaja. Zreszta tam wielu by sie nie zmiescilo chyba.

    OdpowiedzUsuń
  3. jest takie miejsce :) jakas gorka na polnocy kiedys z kims tam wjechalem tylko tam niby nie wolno bo cos sie na niej znajduje tylko nie pamietam co ;) widok super na poznan :)

    OdpowiedzUsuń