To już jakiś czas temu, ale trzeba odnotować, że w Dublinie było ostatnio lato. Tak jak zazwyczaj jest zachmurzenie 100%, mrzawka i wichura, tak jednego tygodnia (to juz miesiąc temu!) przez tydzień był upał. No, raczej w cudzysłowiu "upał", ale i tak wszyscy czuliśmy się upici słońcem, gdy wreszcie, po tygodniu oglądania go przez okno, wyszliśmy do parku na Soul Picnic.
Dublin oszalał. WSZYSCY wyszli z domów i wbijali się w każdy możliwy skrawek ziemi, na którym można było siedzieć w słońcu. Witamina D - ładowanie zainicjowane!!!
Potem, wraz ze znajomymi i ich znajomymi i ich znajomymi, poszliśmy do knajpy, w której się nie siedzi.
A potem, już w czwórkę, na Naszym Pięknym Balkonie, doświadczaliśmy uroków świeżego, wieczornego powietrza, zachodu słońca, balkonowej roślinności i wina.
(Zdjęcia są ale nie oddające atmosfery i po prostu brzydkie).








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz