środa, 8 listopada 2006

I znowu cos z pracy :)

Na jest po prostu fajna. Bardzo ja lubie.

Codziennie (mimo, ze fatalnie mowi po angielsku), wyjasnia mi roznice pomiedzy naszymi kulturami. (Swoja droga calkiem sporo wie o Polsce - zwlaszcza o II Wojnie Swiatowej). "Oni" nie obchodza swiat Bozego Narodzenia - jedyna okazja w roku do dawania sobie prezentow jest Nowy Rok (nawet nie urodziny). Jest jedyna osoba w swojej rodzinie, ktora nie poszla na studia. Mama jest "upper and upper and upper than master of medicine" i pracuje w jakims szpitalu. Tato wyklada prawo na uniwerku... a ona tutaj (od chyba 6 lat).

Uswiadomila mi jak bardzo bogaci sa Chinczycy w Irlandii (Elb sie z tym nie zgadza ale poki co on nie zna zadnego Chinczyka, ktory moglby to potwierdzic ;>). Rzecz w tym, ze szalenie kosztowne jest uzyskanie wizy itp. Wielu z nich ma wlasne firmy, po kilka samochodow, pracuja - jakby to powiedziec - dla samego faktu i dla szkolenia jezyka. (Dla przykladu: przyjaciel Na pracuje jedynie dwie nocki w tyg na stacji benzynowej, pozostaly czas spedzajac przed kompem. Poznal jakas panne w Chinach, via internet i zeby zrobic dobre wrazenie nakupowal dla niej prezentow za 2 tys euro... ).

Sama Na tez jest bardzo bogata - i zebyscie dobrze mnie zrozumieli - ja wyrazam tu moje zdumienie - dlaczego jej maz (majac wlasna firme handlujaca samochodami - HongKong - Dublin), chce doszkalac sie w sieciowym sklepie komputerowym za marne pieniadze...? Inna mentalnosc - ale to dziala na mnie nieslychanie pozytywnie. Rzuca inne swiatlo :))

Na ma 2,5 letniego synka - ponoc bardzo wielki jak na Chinczyka - jest wiekszy niz czterolatkowie w jego kosmopolitycznej grupie. (Moze dlatego ze jej maz trenowal kosza :)) Duzo by pisac.... Lubie z nia gadac :)

Czesto o waznych tematach - jak np. czym jest milosc i kto wie czy dana osoba jest ta przez duze "TE" . Powiedziala mezowi, ze jesli ma rzeczywiscie ochote, przyzwala na to zeby sypial z innymi kobietami...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz