I faktycznie, mimo ogromnych staran ostatni tramwaj nam uciekl. Bylo za to "na co" popatrzec. ( Dodam, ze glupkowata maszyna i tak sprzedalami bilet). Elb okrutnie marudzil - zupelnie jak Zuzia, ze daleko, ze sa lepsze rzeczy do robienia, ze lepiej wziac takse.... Ale dal sie przekonac :) "noc taka piekna. ze szedlem piechota". Zaliczylismy solidny spacerek, sikanie w stresie w krzakach wzdluz torow i bylo.... fajnie chociaz crumble nie takie dobre jak Ani.( elb mowi, ze mu bardzo smakowal)
Jejku Aga, Ty tez znasz "ze szedlem piechota"? to moj ulubiony cytacik... no tak, ale to przeciez z Toba bylo "jak wrzucal to kucal..." :)
OdpowiedzUsuńZuzia wcale juz nie maruuuuuudzi ;)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńa czy ktos zauwazyl ze mam krotkie wlosy?!
OdpowiedzUsuńze krotkie to nie ;) ale jakies takie czerwonawe :D a tak w ogole fajna przygoda :) a ten tramwaj to ten ostatni? w trakcie ucieczki?
OdpowiedzUsuńja nie zauważyłam, że krótkie (bo nie mam porównania) ale za to zauważyłam, że ślicznie wyglądasz na fotkach :)
OdpowiedzUsuń