Na jego zwiedzanie poswiecilismy zaledwie jeden dzien i dobrze, bo byl dlugi i intensywny, a nie nudny! Poza paroma miejscami z jedzeniem, muzeum zabawek...
...i (jakos tak w sumie malo oszalamiajacym) centrum miasta zwiedzilismy dwa wspaniale, magiczne ogrody i to na nie zuzylismy wiekszosc czasu, megabajtow pamieci w rozowym aparacie i zasobow emocji.
Na zdjeciu obok preze (prężę) sie przed pocztowkowym palacem, ktory byl zaledwie wstepem, do tym co mialo nastapic.
Pierwsze z dwoch miejsc to Quinta da Regaleira. Nie bylo w ogole w naszym planie, mielismy tam tylko zajzec. Z poczatku spodziewalem sie jakiegos tam arabsko wygladajacego palacyku i mini parku z palmami, ale z kazda minuta oczy otwieraly mi sie coraz szerzej.
Jakis bogaty wlasciciel ziemi w 1892r. zaprojektowal wraz z architektem sieci podziemnych labiryntow i lokacji, ktore przypominaja plac zabaw dla doroslych. Wszystko to na zboczu gory (zawsze pod gore!) o przestrzeni 4 hektarow. Zobaczcie mape w PDF.
Palac w srodku pelen ukrytych przejsc i opowiesci. Ciemne korytarze i waskie spiralne schody zaprowadzily nas na jeden z balkonow. Wyobrazcie sobie zakrapiana impreze w takim miejscu!
Hm...
Po kilku lykach Vinho do Porto panstwo w cylindrach z pewnoscia udawali sie na przyjemne ganianie sie po jaskiniach, chichoczac jak male dzieci.
"Aguśka wkracza w nieznane"
Takich budyneczkow, jaskinek, fontanien, kapliczek, balkonow roznej masci bylo tam mnostwo, a kazdy kolejny poszerzal nasze usmiechy jeszcze bardziej. Zachecam do klikania w zdjecia.
Podziemny tunel (niektore byly kompletnie nieoswietlone i - surprise!!! - zalane woda) mogl konczyc sie na przyklad na dnie starej studni albo takiej... klatki schodowej. Wow, nie?
Uff! Po paru godzinach w Quinta da Regaleira niewiele czasu zostalo juz na zobaczenie miejsca, ktorego zdjecie znajduje sie na "stronie otwierajacej" naszego przewodnika po Portugalii - Palácio Nacional da Pena. Wlasciwie byl to kolejny palac otoczony parkiem, wiec element WOW byl duzo mniejszy, tymbardziej ze robilo sie ciemno i ... uwaga... zimno! Palac byl tu bardziej okazaly, park byl za to bardziej zwykly i niemagiczny, chociaz i w nim nie zabraklo malowniczych miejsc. Wejscie na teren obu miejsc jest platne wiec podarowalismy sobie dodatkowe koszta za zwiedzanie wnetrz budowli.
Znajomych introligatorow, ktorzy czytaja ten wpis prosze o poprawienie mnie w nazewnictwie stron ksiazek - wiem, ze strony w ksiazkach maja nazwy ale nie pamietam jakie i jakos nie moglem tego wyguglac :)
Drzewo wejdz-na-mnie-i-zrob-se-zdjecie. Po chwili namyslu nie skorzystalismy.
Jeden z punktow widokowych, tuz obok "Tronu Krolowej". Wialo mocno i zimno.
Po tym wszystkim glodni i zmarznieci wrocilismy autobusem w dol, na ziemie, do reala, gdzie zahaczylismy o cienka restauracje z niegrzecznym wlascicielem/barmanem/kelnerem zobaczylismy, ze zamawiajac wolowine z frytkami dostaje sie wolowine z frytkami, ryzem i krewetkami, a potem to juz tylko proza podrozy pociagiem, godzine drogi, do Lizbony.

































Patrz: fotka z muzeum (auto)-> patrz: pani kierowca i pies towarzysz. Fajowe, nie?
OdpowiedzUsuńKurcze, z ilości zamieszczonych fotek i entuzjazmu w ich opisywaniu wnioskuję, że bardzo wam się spodobała Portugalia. Nic tylko zazdrościć takiej wyprawy i samemu sprawdzić te miejscówki, bo już na samych fotach wyglądają "Delicious" :-)
OdpowiedzUsuńI've never seen this... Need the detaiils in English, i want to visit this!!!
OdpowiedzUsuńale zajebioza O_O
OdpowiedzUsuń