Wybralismy sie z kolega na "nasza plaze". Misja: grill przenosny. Kielbaski: obecne, truskawki: obecne, chusteczki, noze, widelce etc.: obecne, winko: obecne, humory: tez, drobne na kibelek: wygrzebane ze sloja-skarbonki, (cierpialam bardzo - ponad dwa tygodnie- na "alergie pokarmowa" - podobno), grill przenosny: noba.
Bylo bardzo sympatycznie (zwlaszca dopoki chlodny wicher nie zadol nieznosnie). Kielbaski typowo w piasku umazane, wyglupy i wydzieranie sobie gazety. Dodatkowe atrakcje: zawody kitesurfingu (glosna gowniana muzyka, budki z lodami i bulkami z miesem, polscy "pakerzy" = koniecznosc poszukiwania miejsca "zdalsza" ;>). Zbyt wietrznie na nasz frisbee superdisc.







Czy my tam byliśmy? Bo jakoś tak znajomo miejsce wygląda - zdjęcia super!
OdpowiedzUsuńpiękne zdjęcia
OdpowiedzUsuńzdjęcia piękne bo mają aparat samorobiący ;)
OdpowiedzUsuńteraz na serio widać ogromną różnicę!