sobota, 9 października 2010

Restauracja

Uwielbiam jesc wiec nie moge nie napisac o tym znakomitym miejscu :D Chcielismy w ramach podziekowania zabrac gospodarza do restauracji, po dlugotrwalych dyskusjach wybor padl na brazylijskie El Rodizio  - bo Andre kocha mieso ;>. (Nie powinnam pisac o pieniadzach ale robie to bo cena jak na ilosc i jakosc strawy bardziej niz godna) Za 20 e przepelniony dobrami otwarty bar. Bylo tam doslownie wszystko - od salatek, surowek, przez pieczone grzybki, krokieciki, najcieniej na swiecie plasterkowane rybki, humus, warzywa wszelkiej masci, nawet sushi i twarozek, zupka, chlebek etc. Kiedy jest juz sie gotowym do "porzadnego" zarcia, na skinienie podchodza kolejno panowie z wozeczkami - a na nich przerozne miesiwo (nie tknelam a ELBiemu, ku mojemu rozbawieniu, podchodzily tylko kielbaski). Ja nawet nie zdawalam sobie sprawy, ze sa tak wyszukane (i liczne) rodzaje mies i sposoby jego podawania. Kto chcial, mogl jeszcze zjesc solidny kawal ryby, fryteczki, ziemniaczki, buleczki. A na koniec popchnac pysznym sorbetem (my juz nie dalismy rady ale Andre nie popuscil - uzasadniajac, ze to koi zoladek ;>). Obzarci niebotycznie ale szczesliwi.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz