W poniedzialek rano mielismy wyruszyc autobusem z Panzano do Florencji, by stamtad kolejnym jechac do Colle val d'Elsy gdzie mielismy zlapac nastepny do Volterry. :D Na szczescie uratowal nas Pan Sergio i zaproponowal podwozke do Colle za 30e. Dla nas to ogromna oszczednosc czasu i sil, przystalismy bez wahania, dzieki czemu dowiedzielismy sie czegos o nim, mafii wloskiej, mafii meksykanskiej, kryzysie i jak smakuja przydrozne figi. Niestety zabraklo nam odwagi zeby poprosic o wspolna fotke ;(.
I tak o to mielismy dwie godziny zapasu (z Colle do Volterry tylko 4 autokary dziennie) na krotkie zwiedzanie miasteczka.
Mila pani z bezblednym angielskim pomogla nam tlumaczac skad odjezdza nasz autobus i uprzejmie poradzila zakup biletow w pobliskim kiosku, jako ze "kierowcy bywaja niemili" a i tak musielibysmy doplacic ekstra.
Plecaki nam ciazyly, ograniczylismy sie zatem do: wjechania na wzgorze z widokiem, publiczna winda o kosmicznym wygladzie, pomocy brytyjskim i polskim turystom, zjedzeniu pizzy i wypiciu litra bialego wina stolowego, by w znakomitych humorach dotrzec do Volterry :D
P.S.
Potwornie balam sie uzyc zamykanej elektrycznie samoczyszczacej sie toalety dla kobiet, wiec po raz drugi w zyciu siusialam na narciarza do otworka w podlodze w meskiej toalecie - alez emocje :D














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz