


Tam w lte widac czerwono-zolta budke ratownicza. Jest tam plazka (znaczy sie malenstwo) zwirkowa, ratownicy i ciasno upchani opalajacy sie ludzie - glupio mi bylo pykac im fotki ale wierzcie na slowo.
w azjatyckim warzywniaku (- bo irolskie juz niemal wyginely, zmiazdzone potega supermarketow i ich specjalami w folii) kupilismy pierwsze od lata 2005 czeresnie, morelki i zielony groszek. Jedynie czeresnie odrobine przypominaly nasze, choc i tak malo soczyste. Brzoskwinki twardawe, z gorzko - kwasna skorka a groszek zbyt maczysty i niezbyt slodki. Ja CHCE OWOCOW PROSTO Z DRZEWA!!!!!! I MLODEJ MARCHEWECZKI WYRWANEJ W DZIADKOWYM OGRODKU LEDWIE OPLUKANEJ POD SZLAUCHEM!!!!!!!!
Tym razem sloneczna pogoda :)) - zatem nad morze - Sandycove - tam gdzie jest slynna wieza Jamesa Joyce'a (nie zwiedzilismy), w ktorej - za przewodnikiem Pascala ;> - Olivier Gogarty, pierwowzor Muligana z Ulissesa, goscil pisarza przezdni kilka.
Nie bede ukrywala, ze bardziej cieszyly mnie pyszne lody z automatu, slonko i charakterystyczny smrodek gnijacych na brzegu zyjatek morskich.
Od wody wial porzadny wicherek dlatego nie dziwia plywajacy w piankach i butach (a czasem takze w pelnym ubraniu ;>).
Przykre niestety byly bandy polskich mlodziencow z siatkami piwa, czesto i glosno komentujacy wszystko i wszystkich wokol. (nie musze dodawac, ze wygladali w powszechnie rozpoznawalny i zunifikowany sposob - zgadniecie bez trudu na ktorym sa zdjeciu ;>)
Poza tym ELB jak zwykle - pomimo ogromnej ochoty - nie mogl zjesc porzadnego obiadu w restauracji. Jedyna w okolicy wypchana po brzegi. Zadowolil sie zimnym zawijancem z kurczakiem. Ze zlosci nie chcial wejsc ze mna do skromniutkiej cukierni (nie rozumie, ze to fajne miejsce na wymarciu i ze po prostu trzeba muffinka marchewkowego sprobowac).
Przy okazji wycieczki doszlam do wnioskow:
a) nie chce mieszkac z Chinczykami - maja bardzo nieprzyjemna mowe, zwlaszcza jak krzycza i sa zdenerwowani
b) chce zeby ojciec mojego dziecka puszczal mu banki mydlane na dworcu
c) chce wiecej slonca
d) ELBiego pryszczawica ustepuje ;> (nie wiedziec czemu dostal ostatnio pryszczy - zabije mnie za to)
A gdzież ta pryszczawica go dopadła??? Na twarzy niczego nie wypatrzyłam ;P
OdpowiedzUsuńA pomidorka od dziadka Janusza byś nie zjadła??? Ja to już się nie mogę doczekać:)
Wielkie buziaki!!!
:****
OdpowiedzUsuńpolskie dresy + dzieci różu grejt :/ wspolczuje - nigdzie nie uciekniesz od wiochy no ;)
OdpowiedzUsuń